|
Mediolan
12.07.2025
Ponieważ w górach pogoda dopisała i nie wykorzystaliśmy zapasowego dnia, miałem dzień wolnego przed lotem z Bergamo do Warszawy. W drodze powrotnej z Chamonix zanocowaliśmy więc z Mateuszem w Monzie i rano on ruszył dalej na wschód, a ja udałem się zwiedzać Mediolan - miałem cały dzień, autobus na lotnisko w Bergamo kupiłem sobie na bodaj nieco po 18:00. Dużo czasu zeszło mi na zamku Sforzów, więc potem na chybił-trafił postanowiłem jeszcze rzucić okiem na bazylikę św. Ambrożego (niezły strzał - to jeden z najstarszych kościołów w mieście) a próbując tam dojść trafiłem jeszcze w kilka ciekawych miejsc :) Zjadłem też na mieście jakąś pizzę, w bezpiecznej odległości od największych turystycznych atrakcji. Zaszedłem też obejrzeć katedrę - tylko z zewnątrz, ale i tak robi wrażenie. Zaliczyłem też przechadzkę najdroższym w mieście pasażem handlowym, który jest z katedrą po sąsiedzku. A tak to się jeszcze trochę poszlajałem, ale po południu zmęczenie zaczęło mi się już dawać we znaki. Nawiasem mówiąc, układ ulic w centrum Mediolanu jest kompletnie odjechany i pozbawiony elementarnej logiki - no chyba że w promieniu ze 300 m od najważniejszych budowli, jak katedra, czy zamek Sforzów. Dalej zaczyna się bezładna plątanina. |
Nawigacja:
../ powrót do menu głównego
najpierw myślałem, że to jakaś linia historyczna, ale nie - duża część tramwajów w Mediolanie jest po prostu leciwa
|
Nawigacja:
../ powrót do menu głównego
|
© Tomek Żółtak 2008-2010
|