|
transfer do Chamonix
08.07.2025
Od rana zeszliśmy ze schroniska Viktora Emmanuela II na camping w Le Breuil, gdzie co poniektórzy postanowili skorzystać z prysznica. Jest to 5,2 km w poziomie i 760 m w dół i bardzo się cieszę, że nie musieliśmy tego robić poprzedniego dnia, jak kiedyś wcześniej Mateusz z Joshem i Sarą :) Potem samochodem do Chamonix, jakieś szybkie zakupy w Decathlonie (nie wzięliśmy z Wiednia ekspresów) i złapaliśmy jedną z ostatnich tego dnia Telepherique na Aiguille du Midi (nawiasem mówiąc, nie jest łatwo się dowiedzieć, do której danego dnia kolejka jeździ, bo zmieniają to dynamicznie w zależności od pogody; kasjerka upewniała się zresztą, czy aby na pewno chcemy jechać na górę w taką pogodę, ale wyjaśnienie, że idziemy do Cosmique rozwiało jej wątpliwości). Będąc już w kompleksie turystycznym na Aiguille du Midi popełniliśmy poważny błąd i nie zerknęliśmy do internetu (bez problemu tam dostępnego) na radar pogodowy. Gdybyśmy to zrobili, to pewnie doszlibyśmy do wniosku, że za godzinę-dwie powinno się przejaśnić (a tyle czasu spokojnie jeszcze mogliśmy czekać). A tak wyszliśmy w sam środek zawiei z widocznością na góra 10 m i zaliczyliśmy pobłądzenie w zejściu na grzbiet sprowadzający na lodowiec - na szczęście nakierował nas jakiś ukraiński przewodnik schodzący z klientami (zresztą w efekcie tej pomyłki z ostatniego na linie zrobiłem się pierwszym). Po zejściu w dół tak ze 20 m teren zrobił się nawigacyjnie łatwiejszy (boczny grzbiet wyraźnie się ukształtował), a potem i widoczność zaczęła się na szczęście poprawiać, ale sporo nerwów nas wszystkich to kosztowało. |
Nawigacja:
../ powrót do menu głównegoNawigacja:
../ powrót do menu głównego
|
© Tomek Żółtak 2008-2010
|