Ta strona wykorzystuje pliki "cookies" (ciasteczek) do tworzenia statystyk odwiedzin. Strona nie zbiera informacji identyfikujących użytkowników.
Kehlstein 22.06.2026

Poznawanie okolicy zaczęliśmy od reminescencji narodowego socjalizmu, czyli herbaciarni „Orle gniazdo” na Kehlsteinie. Jest to jedyny zachowany budynek z kompleksu pobudowanego na potrzeby władz faszystowskich Niemiec - Hitler miał tu zamknięty obszar ze swoją wiejską kwaterą, a sama herbaciarnia na Kehlsteinie miała służyć do przyjmowania zagranicznych gości, olśniewając ich pięknem alpejskiego krajobrazu. W praktyce jednak Hitler bywał tam rzadko i kompleks służył głównie jako imprezownia dla elit NSDAP. Po wojnie z oczywistych względów ośrodek podupadł, ale herbaciarnia na Kehlsteinie, wraz z prowadzącą do niej sztolnią i szybem z windą, ostała się w dobrym stanie, a jakiś czas temu na pozostałościach reszty, w niższej części góry postawiono muzeum narodowego socjalizmu (z naciskiem na słuszną minioność tegoż ustroju). Spod tego ostatniego do wylotu sztolni kursują obecnie - stadami po cztery i w nieprzesadnie atrakcyjnej cenie - elektryczne autobusy przewożące rzesze turystów. tylko nieliczni napaleńcy - wśród nich my - decydują się dotrzeć spod rzeczonego muzeum pod herbaciarnię na piechotę. Efektem ubocznym takiego modelu biznesowego jest to, że poza godzinami kursowania autobusów cała infrastruktura turystyczna na Kehlsteinie - łącznie z toaletami - się zamyka, o czym warto pamiętać, planując wycieczkę tamże.

Zbieranie się szło nam tego dnia od rana nad wyraz niespiesznie, więc zajechawszy na miejsce i ogarnąwszy kwestię toalet ruszyliśmy w górę chwilę po 12:00. Przynajmniej nie trzeba było roztrząsać, czy jeszcze zwiedzać muzeum, bo było jasne, że nie mamy na to czasu :)

Muszę powiedzieć, że szlaki odchodzące od asfaltowej Scharitzkehlstraße nie są super przetarte i do ich odszukiwania przydaje się GPS (który pomaga nawet jeśli rzeczywistość nie do końca pokrywa się z mapą). Potem już się w dużej mierze idzie drogami, a główny szlak na parking pod Kehlsteinem (zdaje się, że część ludzi podchodzi od parkingu w Ofnerbode, skąd jest nieco bliżej niż spod Dokumentationszentrum Obersalzberg), którym akurat schodziliśmy, to jest na długim kawałku wyasfaltowany (morderstwo dla kolan w zejściu).

Podejście grzbietem przez rezerwat Wald-Wild-Schongebiel było całkiem malownicze, choć walczyliśmy z upałem. Pod sztolnię dotarliśmy koło 14:20 (5 km i 770 m w górę - 12,7 GOT, 10,2 AV - średnio 5,5 GOT/h i 4,4 AV/h). Trochę pokręciliśmy się na dole, wjechaliśmy do herbaciarni i zasiedliśmy na coś słodkiego i picie (ceny na górze są całkiem normalne), na czym trochę czasu nam zeszło. Nawiasem mówiąc, kelner okazał się Polakiem. Koło 15:30 ruszyliśmy grzbietem na Rundweg Kehlstein, który okazał się być malowniczym szlakiem między skałkami, z garścią sztucznych ułatwień w formie drabinek i łańcuchów. Gabrysi i Markowi nie chciało się chodzić, więc poczekali sobie na nas przed rozejściem się pętelki.

Kiedy wróciliśmy okazało się, że knajpa już się zamyka i - nie jestem pewien, w jakim związku lub nie z tym - przyszło nam bardzo długo czekać na windę w dół. Koło 17:00 byliśmy u wylotu sztolni by z konsternacją stwierdzić, że toalety zostały już zamknięte. Nie zostało nam nic innego, jak niezwłocznie ruszyć z powrotem... Żeby nie iść tą samą drogą obraliśmy - domyślny zresztą - wariant zejścia doliną poniżej grzbietu, którym przyszliśmy, odkrywając, że niestety wiedzie on wyasfaltowaną drogą (która szczęśliwie kończyła się po jakichś 3 km). Koło 18:25, dobrze wymęczeni upałem, dotarliśmy na niemal już pusty parking (6,3 km i 770 m w dół - 6,3 GOT, 10,9 AV - w 1:25 h, średnio 4,5 GOT/h i 7,8 AV/h).

Ogółem, odkładając na bok snucie się po parkingu pod sztolnią, knajpę i rundkę po Kehlsteinie, 11,3 km + 770 m w górę i w dół (19 GOT, 21,1 AV) w 3:45 h; średnio 5,1 GOT/h i 5,6 AV/h.

Nawigacja:

../ powrót do menu głównego
IMG_20260622_113318546_HDR.jpg
czekając na dziewczyny
IMG_20260622_121923212.jpg
nasz cel - herbaciarnia z trawersu fragmentem szlaku rowerowego
IMG_20260622_123822635_HDR.jpg
tędy jeżdżą tylko elektryczne autobusy z trystami
IMG_20260622_125555139_HDR.jpg
zaraz zacznie się wychodzenie na grzbiet
IMG_20260622_135756719.jpg
nasz cel już blisko
IMG_20260622_140756493_HDR.jpg
w końcowej części szlak wspina się malowniczo między skałkami
IMG_20260622_141203.jpg
grzbiet z Berchtesgadener Hochthron (1972 m, po lewej) i Salzburger Hochthron (1853 m, nie wybija się, po prawej), rozdzielonymi przełęczą Mittagscharte - tam będziemy operować za 3 dni
IMG_20260622_141745354_HDR.jpg
Marta na ostatniej prostej
IMG_20260622_152903830.jpg
w okolicy praktycznie codziennie coś latało - tu wojskowy NH90
20260622_154013.jpg
krzyż pod Kehlsteinem, w tle Hoher Göll (2522 m)
20260622_154054.jpg
Watzmann (2713 m) wznosi się nad Königssee; poniżej Watzmanna płaskowyż, na który będziemy wychodzić jutro
IMG_20260622_155739574.jpg
znowu Watzmann (2713 m) - jak by nie było, dominuje nad okolicą
20260622_155845.jpg
dalej to już ferrata na Hoher Gölla (więc my wracamy)
IMG_20260622_160744844_HDR.jpg
Kehlstein z dolnej części Rundwegu
IMG_20260622_162201.jpg
do kompletu - osiągalny z herbaciarni choćby w klapkach punkt widokowy na Hoher Gölla w wąwoziku tuż pod szczytem Kehlsteinu
IMG_20260622_165150.jpg
ten ptaszek jest chyba ochipowany...
IMG_20260622_171422181.jpg
ruszamy w dół (miałem płonne nadzieje, że ten asfalt zaraz się skończy)
IMG_20260622_172519156_HDR.jpg
tam górą szliśmy w drugą (tzn. w pierwszą) stronę
IMG_20260622_182731634_HDR.jpg
w końcu można zdjąć buty!

Nawigacja:

../ powrót do menu głównego
Poprawny CSS! Valid XHTML 1.1 Strict powered by PHP
© Tomek Żółtak 2008-2010
mój mail