Ta strona wykorzystuje pliki "cookies" (ciasteczek) do tworzenia statystyk odwiedzin. Strona nie zbiera informacji identyfikujących użytkowników.
ferrata na Serrautę (nad Marmoladą) 19.07.2023

Ali z Aną mieli dużą ochotę na ferratę (o malowniczej nazwie „Via Eterna”, lub historycznej „Brigata Alpina Cadore”, przy czym historycznie przebieg dolnego odcinka był inny) po grzbiecie powyżej lodowca Marmolada. Ponieważ prognozy pogody zapowiadały burze od 14.00, a Radek nie był w szczycie formy, pojechaliśmy tam bez niego (zrobił sobie spacer pod Averau razem z Kristin, która tego dnia już zjeżdżała do Triestu). Zebraliśmy się sprawnie, bo dojazd pod Rifugio Fedaia z Col Galliny to około 40 minut (i 1 km najpierw w dół, a potem w górę), a ferrata wg topo była wyceniana na 4:30 h + 1 h podejścia.

Spod Rifugio Fedaia wystartowaliśmy z Alim koło 8:10 (Mateusz z Aną z pół godziny później, bo zostawiali drugi samochód pod dolną stacją kolejki w Malga Ciapela) i po godzinie byliśmy już wszpejeni na starcie ferraty, zrobiwszy w ostrym podejściu (najpierw po trasie narciarskiej, potem szlak odbija prostopadle na południe) ~400 m wysokości.

Początek ferraty jest relatywnie najtrudniejszy (C/D), z trawersami i wyjściem w górę po płycie, ale dosyć szybko (po wejściu na pierwotny przebieg ferraty „Brigata Alpina Cadore” - poprowadzonej pierwotnie przez wojskowych w czasie I WŚ, a im nie zależało, żeby była trudniejsza, niż to niezbędne) przeszła w mozolne robienie wysokości po nachylonym ~45 stopni zboczu A/B - zero wyzwań technicznych, kondycja jest wszystkim (choć topo z Bergsteigena widzi tam jakieś nieco bardziej urozmaicone formacje, to my ich nie dostrzegliśmy). W sumie od startu wyszło więc tego ~2:30 h łojenia w górę na nogach, a prawie bez użycia rąk, którym zrobiło się prawie całą wysokość, jaka była do przejścia. Ali zostawił mnie tu wyraźnie w tyle a trochę przed końcem podejścia dogonili mnie (znowu, pierwszy raz zrobili to na początku ferraty, ale tam musieli się jeszcze wszpeić, kiedy z Alim zrobiliśmy to nieco wcześniej) Mateusz z Aną.

W dalszej części ferrata zmieniała mocno swój charakter, przechodząc w typowe grzbietowanie, generalnie już niby w poziomie, choć w praktyce bujanie się góra-dół. Gdyby pogoda była stabilna, było by to nawet przyjemne, ale kiedy widzisz, a potem już nawet słyszysz, że zbliża się burza, to teren, w którym niby już cel widać całkiem blisko, a tu na grzbiecie wyskakuje kolejny pik, który trzeba obejść, jest nieco irytujący. Po 1 h grzbietowania, o 11:30 dotarliśmy z Mateuszem do tuneli muzeum I WŚ, ale zaczynało już padać, więc nie było czasu na zwiedzanie, a po kolejnych 10 minutach do stacji kolejki na Serucie.

W drodze powrotnej czekała nas jeszcze mała przygoda, bo utknęliśmy na kilkanaście minut na pośredniej stacji kolejki - ze względu na zbyt duży wiatr, związany z przechodzącą burzą - przejściowo wstrzymano jej kursowanie.

Ogółem 980 m podejścia i ~3,2 km w poziomie w 3:30 h (wobec ~6 h ze znaków/opisów).

Nawigacja:

../ powrót do menu głównego
IMG_20230719_082356356_HDR.jpg
w centrum, jeszcze w oddali nasza grań
IMG_20230719_092231287_HDR.jpg
widok na pn.-zach., na Piz Boè, po prawej na pierwszym planie Mesola
IMG_20230719_093304048_HDR.jpg
i tak przez godzinę... (z przodu Ali)
IMG_20230719_093600071_HDR.jpg
Ana
IMG_20230719_103649100_HDR.jpg
w końcu w trawersie, w tle Marmolada
IMG_20230719_104958718_HDR.jpg
takie bujanie się góra-dół
IMG_20230719_111453190_HDR.jpg
tyle zostało z lodowca Marmolada...
IMG_20230719_112948859_HDR.jpg
przy końcu ferraty

Nawigacja:

../ powrót do menu głównego
Poprawny CSS! Valid XHTML 1.1 Strict powered by PHP
© Tomek Żółtak 2008-2010
mój mail