|
wzdłuż Dunajca
23.08.2025
Nauczeni (w końcu) doświadczeniem na ostatni spacer wybraliśmy taką trasę, żeby Julka mogła ją przejść w większości w sandałach i okazało się to cudownie odmieniać jej podejście do chodzenia. Padło więc na pętelkę z Czerwonego Klasztoru do Chaty Pieniny (górą, przez Poliankę) i powrót wzdłuż Dunajca. Zwłaszcza ta pierwsza część była bardzo malownicza, a do tego cudownie pusta. Chata Pieniny to miejsce dosyć jarmarczne, ale doceniamy w praktyce bezpłatne toalety. Szlak wzdłuż Dunajca dla ruchu pieszego nie jest niestety w obecnych czasach najbardziej przyjazny, z racji dużego natężenia ruchu rowerowego. Za to można było się poprzyglądać wszelkiej maści jednostkom pływającym na rzece. Start koło 10:20 (dłuższą chwilę mi zajęła próba zapłacenia za parkowanie przez internet, aż Ania się zorientowała, że jednak jest tez parkomat), w Chacie Pieniny koło 13:00, z dwoma popasami po drodze (8,5 km i ~220 m w górę i w dół w 2:40 h, ~3,5 GOT / h). Znów w drogę o 13:30, z powrotem w Czerwonym Klasztorze koło 16:20, z jednym popasem po drodze (8,6 km właściwie po płaskim, ~2,9 GOT/h), pod koniec trochę się już Julci dłużyło. Ogółem ~16 km i 220 m w pionie w ~6 h, co daje średnio ~3 GOT/h (z postojami). |
Nawigacja:
../ powrót do menu głównegoNawigacja:
../ powrót do menu głównego
|
© Tomek Żółtak 2008-2010
|